Twórczość fanów

Piekielne Przymierze

Rozdział 3


Ryloth

Bar "Dianoga's Eye" na Rylothu nigdy nie cieszył się zbyt dobrą opinią. W środku przewijał się ogrom różnej maści osobników, których taka Alinea Naberrie nigdy nie miałaby ochoty spotkać. A jednak była tu: ona, młoda, długowłosa blondynka o spojrzeniu zniewalającym wszystkich widzących ją osobników płci męskiej, i to nie tylko rasy ludzkiej. Pikanterii tej dziewczynie dodawał fakt, że jej rodzicami było dwoje sławnych Rycerzy Jedi - Daol i Sandra Vidaan Naberrie. A srebrna rękojeść u jej pasa przypominała, że ma ona wszelkie zadatki na podążenie śladem ojca i matki.
Choć miała zaledwie około siedemnastu lat, a w Zakonie jest od dwunastu, ukończyła już status Padawana. Wojna jest zawsze najlepszym nauczycielem.
Młoda Jedi przybyła tu, by spotkać się z wysłannikiem Mistrza Skywalkera. Cztery dni temu dostała holograficzną wiadomość, bez obrazu wizualnego nadawcy. Alinea miała złe przeczucie, że ten ktoś z jakiegoś powodu nie chce zbyt wcześnie ujawnić przed nią swojej tożsamości. Powiedział tylko - podając właściwy kod autoryzacji, by spotkała się z nim na Ryloth, gdyż ma dla niej nową misję dla Zakonu. Prawdę mówiąc, Alinea ucieszyła się, gdy to usłyszała. Ostatnio nie miała za dużo do roboty.
Wchodząc do baru, zauważyła dwóch Devaronian i Zeltroniankę, grających zacięcie w sabacca, na stole bliżej ściany. Twi'lekańskie prostytutki, siedzące w każdej z prywatnych nisz, które można było wynająć za drobną opłatą, czekały na spragnionych uciech samców. Przy barze kręcili się sprzedawcy ryllu, błyszczostymu i igiełek śmierci. Większość z nich patrzyła teraz pożądliwie na wyzywająco ubraną Alineę, która zaczynała żałować, że nie założyła czegoś luźniejszego, mniej eksponującego jej wydatne kształty.
Usiadła przy jednym ze stolików, znajdujących się przy oknach. Zielonkawe porosty na stole, krzesłach i ścianach aż prosiły się, by zostać zdrapanymi, bądź ściętymi klingą miecza świetlnego. Naberrie z obrzydzeniem widocznym na twarzy przejechała palcem po ławie.
Zielonkawa maź przylepiła jej się do palca.
-Potrzebujesz pomocy, złotko? -To pytanie zadał podchmielony mężczyzna koło czterdziestki, który właśnie przytoczył się do jej stolika, wlepiając małe, prosiakowate oczka w obfity dekolt czerwonego kombinezonu Alinei. Ta zmierzyła go chłodnym spojrzeniem.
-Nie, dzięki. Poradzę sobie.
Mężczyzna wcale nie wyglądał na zniechęconego; więcej nawet, usiadł koło niej, obejmując ją w pasie.
-To jest niebezpieczne miejsce dla takich panienek jak ty, mała. -Chuchnął jej w twarz.- Wynająłem pokój na górze...przejdziemy się?
Niebieskie oczy młodej Jedi zwężyły się niebezpiecznie.
-Sam się o to prosiłeś, kolego. -rzekła, zginając rękę, i uderzając go łokciem w twarz. Mężczyzna krzyknął z bólu, i złapał się za nos, który zaczął krwawić. Wtedy ponowiła cios, zwalając go z ławki. Wyczuwając rosnące zainteresowanie tłumu, wynikłe z zaistniałej sytuacji, Alinea wykonała poziomy gest ręką nad czołem leżącego napastnika.
-Przechodziłeś tędy, potknąłeś się, i uderzyłeś w kant stołu. Musisz iść do centrum medycznego.
Mężczyzna powtórzył nieobecnym głosem:
-Przechodziłem tędy, potknąłem się, i uderzyłem w kant stołu. Muszę iść do centrum medycznego.
Niezgrabnie wstał, i kuśtykając, podążył ku wyjściu. Alinea odprowadziła go wzrokiem do wyjścia, a potem zawołała przechodzącego obok Ruuriańskigo kelnera. Ten, lustrując ją nieprzyjaznym wzrokiem, przyjął zamówienie, nie szczędząc przy tym złośliwości:
-Okoblaster dla takiej małolaty? Dziewczyno, nie chciałbym musieć cię stąd wynosić na rękach!
-Jeden taki przed chwilą też myślał, że młodość równa się naiwności. -Rzekła, wskazując wymownie w miejsce, na którym przed chwilą leżał pijaczyna. -Czy powinnam na waszym przykładzie wywnioskować, że nikomu na Ryloth myślenie nie wychodzi na dobre?
Kelner zacisnął ręce w pięść, a potem je rozluźnił, ale powiedział tylko:
-Jeden okoblaster. Jak sobie pani życzy.
Po chwili przyniósł żółtawą ciecz w brudnej, nieumytej szklance, i mówiąc ciche "proszę" poszedł do innego stolika. Alinea ponuro wzięła szklankę do ręki, i uniosła na wysokość ust, badając wciąż otoczenie, w poszukiwaniu swego informatora. Nikt nie sprawiał wrażenia zainteresowanego jej osobą, a przynajmniej nie w sensie rozmowy. Zrobiła nieprzyjazną minę, dając do zrozumienia ewentualnym kolejnym podrywaczom, że nie ma teraz ochoty na flirty. Nagle, z zamyślenia wyrwał ją ochrypły głos, brzmiący tuż przy jej prawym uchu:
-Widzę, że nie szukasz towarzystwa, laleczko, ale może na mnie byś się jednak skusiła?
Alinea błyskawicznie poderwała się z krzesła, obracając w stronę napastnika. Jednak widok, który napotkała spowodował, że na chwilę zapomniała języka w buzi. Stała oko w oko z dobrze jej znanym, kontrowersyjnym i aroganckim Rycerzem Jedi, szczerzącym teraz bezczelnie zęby.
-Kyp Durron! Co ty tu do cholery robisz? -zdziwiła się.
Durron spojrzał na nią kpiąco.
-Jestem wysłannikiem od Mistrza Skywalkera, nie wiedziałaś?
Młoda Jedi spojrzała na niego zrezygnowana.
-Nie, nikt mi o tym nie mówił...ale dobra, siadaj. Dobrze cię znowu widzieć, Kyp.
-I nawzajem, Ali. -odrzekł siadając. -Okoblaster? -skrzywił się, patrząc na do połowy opróżnioną szklankę, ale widząc ostrzegawcze spojrzenie rozmówczyni przewidująco zamilkł.
-Też chcesz się napić? -spytała.
-Nie, dzięki. -skrzywił się. -Trochę mi się śpieszy.
-Dobrze więc, przejdźmy do rzeczy. Co to za zadanie dla mnie?
Mistrz Jedi beztrosko rozparł się na wątłym krześle, ziewając głośno.
-Pochodzisz z Naboo, prawda? Musiałaś zatem słyszeć o jednym z jej dwóch księżyców - Ohma-D'un.
Alinea przytaknęła.
-Ohma-D'un został kompletnie wyniszczony jeszcze przed narodzinami mojego ojca. Ponoć jakiś krążownik rozbił się o jego powierzchnię.
-Krążownik! -Prychnął pogardliwie Durron.- Gdyby krążownik rozbił się o tą skorupę, nie pozostałyby po niej nawet okruszki! To propaganda imperialna, mająca na celu zatajenie podłości, jakich dopuścili się ich sojusznicy jeszcze podczas Wojen Klonów. Prawda została skrzętnie ukryta; nie ma o tym wydarzeniu żadnej informacji w bibliotekach na Kalamarze ani Bilbringi. Z uratowanych resztek banku wiedzy na Obroa-skai, obchodząc zabezpieczenia i likwidując fałszywe nakładki, jeden z naszych najlepszych slicerów - Ghent, zdołał wycisnąć następujące informacje. -Rzekł, podając jej komputerowy notes.
Ohma-D'un - większy z dwóch księżyców planety Naboo, położonej w Zewnętrznych Rubieżach. Dla tubylczej ludności znany jako Wodny Księżyc, gdyż większość jego powierzchni pokryta jest wodą. Gunganie, rdzenna rasa planety, założyli na nim osadę na krótko, przed Bitwą o Naboo. Podczas wczesnych stadiów Wojen Klonów, Separatyści uwolnili na księżycu broń biologiczną, która zdziesiątkowała Gungan, nim zdołano wynaleźć antidotum. Reszta, która przeżyła zarazę, została wkrótce zabita przez roboty bojowe, bądź Gen'Daiskiego łowcę nagród Durge, i jego dowódcę - Asajj Ventress. Od tej pory Ohma-D'un jest opuszczoną, pozbawioną fauny i flory skorupą, czekającą na bogatych inwestorów, którzy zechcieliby przywrócić na niej życie.
Alinea popatrzyła zszokowana na kamienne oblicze Durrona.
-Separatyści zniszczyli Ohma-D'un? Przecież...ale...ale po co? Przecież osada Gungan nie była dla nich zagrożeniem ani żadnym punktem strategicznym!
Durron ciężko wypuścił powietrze z płuc.
-Była. Była punktem strategicznym, umożliwiającym im inwazję na samą Naboo, ale ktoś im w tym przeszkodził. Gdy już tam będziesz, przy okazji będziesz mogła się dowiedzieć, kto.
-Lecę na Ohma-D'un? Świetnie, przy okazji odwiedzę dom...ale muszę znać cele tej misji...nie lecę przecież tylko, żeby dowiedzieć się czegoś o tej Ventress? -Upewniła się.
-Nie, o samej Ventress wiemy dosyć dużo... -odrzekł Kyp.-...z materiałów skradzionych przez Luke'a, podczas jego pobytu na Byss. Asajj Ventress była Ciemną Jedi, uczennicą samego Hrabiego Dooku, ówczesnego protegowanego Palpatine'a.
-Ciemna Jedi zdewastowała księżyc Naboo? -nie dowierzała Alinea.- Kto mógł zatem przeszkodzić tak potężnej osobie w inwazji na Naboo?
-Mówiłem ci przecież, że przy okazji masz się dowiedzieć, kto. Ale wracając do tematu.
Postimperialna organizacja Związek Pięciu Gwiazd, założyła swoją bazę właśnie na Ohma-D'un. Nie zastanawia cię, dlaczego? Wysoka Rada obawia się, że mogą to być próby odtworzenia tamtego wirusa -ciągnął, nie czekając na odpowiedź rozmówczyni.- Coś, jakby nasza Alpha Red. -dodał, uśmiechając się kwaśno.
-Masz polecieć na księżyc Ohma-D'un, by wybadać, i ewentualnie sabotować wszelkie działalności, mające doprowadzić do powstania kolejnego wirusa. Bądź zdobyć antidotum w razie niepowodzenia. Nie możesz dopuścić do ludobójstwa. To wszystko. Tu... -rzekł, podając jej datakartę.- ...masz cele misji, namiary twoich kontaktów, oraz współrzędne księżyca, tak na wszelki wypadek. Teraz musisz mi wybaczyć, ale moja eskadra na mnie czeka. Pozostaje mi życzyć ci powodzenia, i niech Moc będzie z tobą.

Bilbringi

Po zakończeniu zebrania, jego uczestnicy rozeszli się do swoich zajęć. Xavis, Kalenda i Loran poszli do jednego ze stoczniowych barów, odprężyć się przed odprawą i oblać niespodziewany awans Kurta. Eicroth oświadczyła, że musi udać się do swojej kajuty, bo jest zmęczona i musi się przespać. Legorburu i Scaur opuścili razem salę konferencyjną, nie mówiąc dokąd idą. Natomiast Nylykerka podążył do stołówki Wywiadu Floty, biorąc pyłonaleśniki na wynos. Potem wrócił do swojego gabinetu. Położył talerz na stole, i zaczął łapczywie jeść (łakomstwo było jego wielka wadą, choć nigdy się do tego nie przyznawał). Kończył właśnie trzeciego naleśnika, gdy rozjaśniła się na czerwono lampka holokomunikatora, sygnalizująca nadejście połączenia. Nylykerka szybko odstawił swój posiłek, i rzucił się ku urządzeniu.
-I jak? -Spytał nie czekając nawet, aż rozmówca się przedstawi. Wiedział, kto to jest. Spodziewał się tego połączenia.
-Mamy ich. -Odrzekł Kapitan Carnack.- Pokazaliśmy im, jak mają się sprawy. Nie chcieli nawet o tym słyszeć, ale ten najstarszy, Admirał, był rozsądniejszy od reszty. Zdołał ich jakoś przekonać. Obiecali, że pomogą, i nie będą sprawiać problemów, ale ja bym na pana miejscu im nie ufał. Lepiej, żeby mieli zawsze kogoś przy sobie.
-Nie obawiaj się, Zethu. Będą przy nich Xavis i Morty; oni skutecznie powstrzymają wybuchy naszych porywczych przyjaciół. Poza tym, mamy ich mistrza i mentora. Nie zrobią niczego głupiego.
Carnack nie wyglądał na przekonanego.
-Oni są potężni, a do tego nieobliczalni! Mogą zaszkodzić powodzeniu całej misji!
-Albo niewiarygodnie pomóc przy jej wykonaniu. Wszystko zależy od tego, jakie stosunki nawiąże z nimi Xavis...jeśli zrazi się pierwszym wrażeniem, może dojść do poważnego konfliktu w oddziale.
Zeth Carnack spojrzał żarliwie w oczy przełożonego.
-Więc pozostaje mi tylko dopilnować, by różnice poglądowe nie przeszkodziły w osiągnięciu wspólnego celu. A teraz niech mi pan wybaczy, ale muszę już iść na odprawę...i dopilnować, by wszystko przebiegło po naszej myśli. -Rzekł, rozłączając się.
Ayddar Nylykerka jeszcze przez chwilę patrzył się tępo w wyłączony holokomunikator.
-I niech Moc będzie z wami. Zawsze.


1 2 3 (4) 5 6


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,69
Liczba: 16

Użytkownik Ocena Data
Ricky Skywalker 10 2012-06-21 00:44:15
Miszczu 10 2005-01-09 20:46:01
Strid 10 2004-07-09 16:56:16
John Waiter 10 2004-06-26 10:28:53
Verdan 10 2004-06-24 20:31:00
VaderSith 10 2004-05-06 14:51:17
Admirał Raiana Sivron 10 2004-05-01 21:18:32
Doomus 9 2013-04-09 20:41:27
Ziame 9 2006-09-18 19:32:23
Camil 9 2005-06-14 20:03:38
Zgreedo 9 2004-06-26 13:23:14
Mistrz Fett 9 2004-05-07 17:43:22
egzek 8 2004-06-30 20:40:58
Misiek 7 2004-04-29 21:08:51
Taag Bha Den Fell 6 2004-07-13 10:14:31
Darth Kasa 3 2010-11-12 22:06:33

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (28)

Sorrki za wprowadzenie zamentu ;) czytalem tylko ksiazke Cienie Imperium bo do komiksu dostepu nie mam. Z niecierpliwoscia czekam na dalsze rozdzialy bo zapowiada sie super

Moi drodzy,
nie winię Was za niewiedzę, bo i nie powinienem, ale Dash Rendar ŻYJE - odsyłam do komiksu Cienie Imperium: Evolutions i gry SotE. Rendar upozorował swoją śmierć, wiedząc, że zadarł z Czarnym Słońcem, a one tego mu tego tak łatwo nie wybaczy. Tak więc buraka nie ma.
Przy okazji: powieść jest już gotowa; liczy 20 rozdziałów i zostanie opublikowana prawdopodobnie w połowie października.

No kolego załkiem nieźle ale z tym rendarem ro przecholowałeś. Ni emogłęs wymyślic jakiejś nowej postaci. Napewno punktacja by wzrosła a teraz no cóż większość fanów którzy dobrze czytali SW złapią cię na tym buraku!!

Całkiem ciekawie sie zapowiada...teraz ide spac a jak wstane to bede czytal kolejne czesci!!mam nadzieje ze beda co najmniej tak samo ciekawe, jak ta!!!

W sumie bardzo ciekawe... ale co tam robi Rendar?

Jak dla mnie to super - bardzo wciągająca powieść tylko długo trzeba czekać na kolejne rozdziały, stąd urywają się wątki z poprzednich rozdziałów, które trzeba sobie odświerzać. Czekam z niecierpliwością na całość 0 najlepiej w formie pdf'a.

Mnie sie podoba tylko wydaje mi sie ze Dash Rendar zginol, czyz nie?

Znakomite opowiadanie. Shedao jest ostatnio moim ulubionym fanowskim pisarzem. Oby tak dalej. Moja ocena to 10 za całokształt.

Bardzo dobre, powiedziałbym swietne. Dla mnie za klimat 8/10. Czekam na więcej!

Dałem 8 ponieważ nie ma oceny 7+ :) A o wadach pogadałem sobie z Shedao na priv;) Ogolnie dobry styl pisania, i dość wciagający- nasz SHai musi tylko wyeliminowac niektóre błędy stylistyczne:)

pocztek 3 i cała 4 to coś piknego ! bez wachania wystawił bym teraz solidne 9

Trójeczka genialna, bardzo cieszę się, że Shed umieszcza moją Ali w swoim opowiadaniu :)

szkoda że nie ma ocen połówkowych

Ja daje 8+ very gut czas przeczytać 3 i4

No no no ... jak dla mnie jest to początek naprawde świetnego e-booka.. albo kiły z dobrym początkiem :) Czekam na kolejne rozdziały (ciekawe czy 3 jest aż tak dobry jak plotki mówią) :D Jak na razie dałem 8

eee.... A to będzie kontynuacja?:P:P:P To troche zmienia postać rzeczy :P później pewnie będzie lepiej:)

Naprawdę dobre. Ciekawa fabuła, niezłe opisy i niezły styl pisania.
Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie

za dokładne badania nad ilością SSD masz plus a za taką łatwą zgodę na misję samobójczą minus, łącznie 8 :)

W związku z nieobiektywnym podejściem do tego fica nie czuję się władny wydawać jakichkolwiek komentarzy...

Wyraźna poprawa w stosunku do poprzedniego przypływu twórczości. Bardzo pozytywnie, tam gdzie jest postęp tam jest i dobra ocena.

całkiem całkiem fajne opowiadanko,oby tak dalej:)

Dobrze jest. Ale z ocenką poczekam tak do rozdziału piątego. Zresztą, Shed: moja opinię dobreze znasz akurat :)

Za duzo szczegółów na pierwszy raz sie rzuca....ale moze być

Tak samo, jak z moją "Wojną Klonów". Zawsze za mało do oceny będzie :) Ale zapowiada się super! Szczególnie, jak dojdzie jeszcze ze 20 rozdzialików :P

takie sobie..... ocene wystawie potem żeby autor sie na mnie nie wnerwił :D

hmmm... no cóż... jakby to powiedzieć... narazie mało, tylko dwa rozdziały :)
To czasopismo "Z Gwiazd"... hehehe :D

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.