Książki

Zorba the Hutt’s Revenge


Oryginalny tytuł: Zorba the Hutt’s Revenge
Autorzy: Paul Davids i Hollace Davids

Wydanie USA: Skylark 1992
Wydanie PL: nie wydano
Okładka: Drew Struzan
Ilustracje: Karl Kesel
Liczba stron: 128





Recenzja Lorda Sidiousa:

Trzecia część cyklu o księciu Jedi znów aż razi swą nierównością. Tym razem akcja nudzi od początku, ale rozkręca się pod koniec.

Luke Skywalker i Ken oraz droidy lecą do nowego domu Hana na Bespin w Mieście w Chmurach, ale postanawiają wpierw kupić Solowi jakiś prezent. Po długich ustaleniach decydują się na droida-gospodynię. Luke wpada na genialny pomysł by udać się na Tatooine, bo tam odbywa się doroczny festyn droidów, na którym Jawowie sprzedają wszystko to co udało im się zrabować, znaleźć i naprawić. Kupują tam droidkę KT-18 czyli Kate. Cały festyn zostaje szybko rozpędzony przez atak Ludzi Pustyni.

Na Tatooine przybywa także Hutt Zorba, ojczulek Jabby, który bezceremonialnie udaje się do pałacu swej pociechy, ale okazuje się, że jest on teraz pod jurysdykcją władz Tatooine. Zorba udaje się do Mos Eisley, gdzie w kantynie spotyka Moffa Hissę, który nadzorował rozwieszanie plakatów z podobizną Kena, którego poszukuje Trioculus. Zorba w kantynie werbuje najemników, w tym barabelskiego łowcę nagród o imieniu Tibor, który staje się jego porucznikirm. Stary Hutt, którego wyróżniały włosy zaplecione w warkoczyki dowiaduje się, że Jabbę zabiła Leia Organa. Postanawia się więc zemścić i ją zabić. Wcześniej jednak udaje się do pałacu Jabby.

Luke Skywalker, Ken i droidy cudem unikają zniewolenia u Tuskenów i udają się wprost do Hana Solo.
Żeby jednak było ciekawiej na Bespin udaje się też Trioculus, który zakłada tam swoje fabryki, oraz Zorba. Jest tam jeszcze Leia i Lando.
Zorba Hutt, który pokazując testament Jabby domaga się od Landa hotelu i Casyna, idzie na pewną ugodę i proponuje Calrissianowi partyjkę sabacca. Hutt oczywiście oszukuje i ma znaczoną w podczerwieni talię, a tego oszustwa Lando nie jest w stanie wychwycić. Lando nie tylko przegrywa majątek Jabby, ale też posadę barona administratora.

Tymczasem Trioculusowi udaje się pojmać Leię, a Ken wkrótce potem wpada w ręce Zorby. Początkowo wiele wskazuje, że obaj szybko dobiją targu, ale wszystko wymaka się spod kontroli. Być może to brak Moffa Hissy w pobliżu powoduje, że Trioculus pyszni się jeszcze bardziej niż zwykle, ale też postanawia oświadczyć się Lei. Zobra zaś stanowczo domaga się wydania księżniczki, w zamian za Kena. Trioculus wpierw proponuje Zorbie, że (tu wątek komediowy) zrobi z niego Wielkiego Admirała. Zorba odpowiada, że prędzej przyłączy się do Sojuszu Rebeliantów, niż do żałosnej namiastki Imperium, którą dowodzi Trioculus. Wkrótce przechodzi z gróźb do bitwy. Ken nie jest w tym momencie w ogóle potrzebny Zorbie, więc go wypuszczają. Trioculusa natomiast stary Hutt kazał skarbonizować. Wysadza też fabryki nowego Imperatora, gdzie jak mniema jest Leia. Zorba szczęśliwy, że dokonał zemsty, pozwala reszcie, to jest Hanowi, Luke’owi, Chewiemu (i Lei o której nie wie), Kenowi oraz droidom spokojnie odlecieć, a zamrożonego w karbonicie Trioculusa, którego zaczęła zżerać tajemnicza choroba umieszcza na widoku publicznym w muzeum. Han natomiast postanawia zabrać wszystkich na spokojniejszą planetę, a także rozwija swój romans z Leią.

Tym razem obyło się bez aspektu ekologicznego, ale też i jakiejś specjalnej lekcji. W wielu momentach książka jest śmieszna, np. gdy Trioculus proponuje Zorbie by został wielkim admirałem, albo gdy Zorba i Tibor próbują obłaskawić Kena dając mu ciasteczka i mleko.

Ojciec Jabby to bardzo sympatyczny osobnik, bardziej awanturniczy, nic dziwnego, że spędził tyle lat w więzieniu, bardziej pewny siebie ale i bardziej zapatrzony w samego siebie. Jest on niewątpliwym plusem tej pozycji.

Śmiesznie, acz nazbyt patetycznie, żeby nie powiedzieć żałośnie wypada też Trioculus, który bez Moffa Hissy jest w sumie niczym. Nowego Imperatora wpierw szantażuje, a potem załatwia pierwszy lepszy huttci gangster, mało tego Zorba daje nam podstawy sądzić, że Imperium Trioculusa, to jakiś bardzo mały i słaby odłamek. Zorba w kilku miejscach wyśmiewa „wielką” armię Trioculusa, która może zniszczyć Bespin. Zresztą nie bez podstawy, gdy dochodzi do strzelaniny, szturmowcy Trioculusa padają jak muchy.

Tylko tamto wszystko co wspomniałem to druga połowa książki, pierwsza to między innymi Tatooine.
Jeśli chodzi o rysunki to tu furorę robi sam Zorba, na Hutta wygląda bardzo ciekawie, ale niestety tym razem nie uświadczymy zabawnych rysunków jak w poprzedniej części.
Trzy pierwsze części zostały także wydane w roku 1997 w wspólnym tomie. Reasumując trzecia cześć niestety trochę, zwłaszcza przez początek, spuszcza z tonu, ale koniec ma najlepszy z wszystkich trzech. Z pewnością jest to pozycja dość specyficzna i pewnie znalazłaby swoich amantów, acz obawiam się, że większości fanów nie przypadłaby do gustu.


Książki z tej serii (5 lat po bitwie o Yavin):


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Klimat: 6/10
Opis świata SW: 4/10
Rozmowy: 5/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 4,13
Liczba: 8

Użytkownik Ocena Data
Noachen 10 2004-07-20 21:36:21
John Waiter 9 2004-08-12 09:26:58
Stele 6 2012-09-10 17:44:43
Lord Sidious 4 2004-06-10 13:43:38
Ptometeusz 1 2007-12-30 10:32:13
Rusis 1 2005-08-21 20:45:46
LordBane 1 2004-07-01 23:19:49
Kyp Durron 1 2004-06-14 17:20:05

Tagi: Drew Struzan (38) Hollace Davids (6) Karl Kesel (6) Paul Davids (6) Skylark (7)

Komentarze (3)

LS popełnił babola w swojej recce. Zorba miał talię znaczoną w nadfiolecie, co jest w książce wyraźnie zaznaczone. Warto by jednak przeczytać przed dodaniem komentarza. ;)
Wątek ekologiczny przecież był. Fabryki Trioculusa wytwarzały smog utrudniający życie na całej planecie.
Tomik zdecydowanie lepszy od poprzednich. Odwiedziny Tatooine oczywiście być muszą, ale to prawie po drodze. I ten seksizm. Sprzątaczka, nawet droid, musi być kobietą.
Fajnie jednak wyszedł wątek Zorby. Bierze się znikąd, ma worek kryształów, a ogrywa Landa w karty, łapie kogo chce i pokonuje ciągle słabnącego Trioculusa, śmiejąc się z blasterowych błyskawic, przypiekających klatę.
Wielka trójka zachowuje się odpowiednio, Kena usiłują odstawić na dalszy plan, by im w drogę nie wchodził. Nawet z obecnym kanonem to zbytnio nie zgrzyta.
6/10

Kolejna część i znów kolejna seria pytań i problemów. Najbardziej rzucający się w oczy to:
* Zorba "..ma znaczoną w podczerwieni talię.." kart do Sabaca - encyklopedia Bastionu mówi że Hutty dobrze widzą z zakresie światła widzialnego i ultrafioletu - brak mowy o podczerwieni!

Zastanawiam się, po przeczytaniu komentarza Kypa Durrona - czy nie można by było poprawić całej tej sagi - tak jak Lucas po raz wtóry poprawia klasyczną Trylogię. Wreszcie wszystko co dotyczy SW w jakiejś części prawa autorskie należą do Lucasa. Można by było poprawić kilka nieścisłości i powiązać cały EU.

Na koniec znów się powtórze w stosunku do pozostałych recenzji sagi Skylarku - może wreszcie ktoś powiąże wątki i postacie z książek, komiksów, fimów i gier - najbardziej brak mi chyba Kyle Katarna w książkowych dziejach Sojuszu, Nowej Republiki i NEJ - nie mówię tu o osobnym cyklu poświęconym temu Jedi, tylko o pozycjach traktujących ogólnie o SW.

Sidious większość fanów SW uważa ksiązki Hollanda-Davidsa za skończony syf. Te recenzje są i tak zbyt pochlebne. Nie znam większeego zbioru nonsensów niz ta seria. Nawet Force Net ją totalnie zjechała.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.