TWÓJ KOKPIT
0

Niepewny układ :: Książki


Twister odnalazł Su-mila, gdy ten właśnie odpoczywał w urządzeniu odpornościowym w pokoju rehabilitacji.
- A więc tu jesteś – zagaił, zbliżając się do Eikarysa. - Nie wiem czy słyszałeś, ale lekarze mówią, że mógłbyś już stąd wyjść.
- Słyszałem, dziękuję. – odpowiedział Su-mil. - Ale chciałbym tu zostać dopóty, dopóki nie będę całkowicie wyleczony. Gdy przyglądał się Twisterowi, jego wizerunek zmienił się na jasnoniebieski. - Nawet w szpitalu nosisz zbroję?
- Taka służba – przyznał Twister. - Twoi przywódcy nie są zbyt zadowoleni, że Warlord nie został im wydany, by być sądzonym i straconym. Niektórzy z tutejszych zdają się dawać upust swojej frustracji na kimkolwiek, kogo spotkają.
- To nie dotyczy tylko Ciebie – powiedział z żalem Su-mil. - Moja rola w wypadkach jest także przedstawiana w niezbyt chwalebnym świetle - pokazał ręką na około. - To także jeden z powodów, dla których wolę na razie pozostać tutaj niż wracać do domu.
- Twoją rolą była pomoc w zakończeniu wojny i uwolnieniu z opresji Twojego świata – przypomniał mu Twister.
- Dla wielu nie jest to znowu takie najważniejsze – mruknął Su-mil. - Wszystko co dostrzegają to fakt, że zawarłem trefny układ, który kosztował Eikarysów ich prawo do zemsty.
- Jeśli chcesz znać moje zdanie, to właśnie Wasze prawo do zemsty uwikłało Was w trwającą od tylu stuleci wojnę – zauważył Twister. I bez względu na to, jak postrzegają to inni, historia doceni Twoje czyny. I Twój układ.
- Możliwe – powiedział Su-mil. - Ale historia to pieśń przyszłości. Zanim nadejdzie, będę musiał jakoś znieść te szepty, spojrzenia i spłowiały oranż moich ziomków.
- Hej, przyszłość może nadejść szybciej niż myślisz – odezwał się w zamyśleniu Twister. Twoja dopiero co ukonstytuowana Rada Międzyplemienna została zaproszona na spotkanie dziś popołudniu, gdzie mają się dowiedzieć, dlaczego właściwie chcieliśmy wziąć Warlorda żywcem.
- No i dlaczego?
- Ponieważ tak jak Wy, nie mamy pojęcia kim on jest. Po sposobie, w jaki maszerował zamknięty w swojej zbroi nie mogliśmy w żaden sposób stwierdzić, czy to Lakranin, Eikarys czy przedstawiciel jakiegoś innego nieznanego gatunku. A jeśli to ostatnie, to chcielibyśmy się dowiedzieć kim jest, skąd przybył, czy był jakąś aberracją, czy może jemu podobni zamierzają wyruszyć na podbój innych planet.
- I? - czekał na dalszy ciąg Su-mil.
- Szufladka Numer Trzy – oznajmił ponuro Twister. - Całkiem nowy gatunek, niezarejestrowany w naszych archiwach. Trochę wrzeszczał, ale udało się nam wydobyć z niego informację o lokalizacji jego rodzinnego systemu. Formujemy teraz oddział ekspedycyjny, żeby się tam udać i nawiązać kontakt.
- Uważajcie na siebie.
- Nie martw się – uspokoił go Twister. - Nawet najzuchwalsi milkną, kiedy nad głowami krąży im kilka gwiezdnych niszczycieli. Jeśli okażą się zagrożeniem, dowiemy się tego i odpowiednio zareagujemy.
- Nigdy nie widziałem gwiezdnego niszczyciela – oznajmił Su-mil. - Mam nadzieję, że kiedyś będę miał ten przywilej.
- Chyba dałoby się to zaaranżować – odparł, udając obojętność Twister. - Polecono mi zapytać Cię, czy nie chciałbyś wstąpić do Pięćset Pierwszego.
Wizerunek Su-mila stał się ciemnoczerwony z zaskoczenia.
- Ja?
- Dlaczego nie? - spytał Twister. - Jesteś inteligentny, wymagający, umiesz walczyć i myśleć. W dodatku, potrafisz zaufać dowódcom i współtowarzyszom a także wykonujesz rozkazy, nawet jeśli nie w pełni rozumiesz powody ich wydania. Złóż to razem i otrzymasz nieczęsto spotykaną mieszankę, taką, której Pięćset Pierwszy stale poszukuje.
- Akceptujecie nie-ludzi w Waszych szeregach?
- Tak jak mówiłem to nieczęsto spotykana mieszanka – kontynuował Twister. - Dopóki Twój świat jest członkiem Imperium ręki, spełniasz wszystkie warunki.
- Zakładacie, że Kariek się do Was przyłączy?
Twister rozejrzał się, upewniając się, że nie ma nikogo w pobliżu.
- Właściwie te negocjacje już się rozpoczęły – powiedział Su-milowi, zniżając głos. - I mam przeczucie, że Twoi przywódcy będą chcieli jak najszybciej mieć tu stały imperialny garnizon, na wypadek, gdyby ludzie Warlorda okazali się być równie nieprzyjaźni, jak on sam.
Su-mil wyjrzał przez okno.
- Nie zrozum mnie źle – ostrzegł Twister. - Ta oferta nie sprawi, że staniesz się od razu jednym z nas. Będziesz musiał pracować, i to ciężko, zanim będziesz miał prawo założyć białą zbroję.
- Jeśli mi się to uda, niektórzy stwierdzą, że porzuciłem swój lud – zauważył cicho Su-mil. - A jeśli nie, to wątpliwości nadal pozostaną.
- To możliwe – zgodził się Twister. - Nawet jeśli Wasi przywódcy zdecydują się przyłączyć do Imperium Ręki, minie jeszcze dużo czasu, zanim zaakceptują to zwykli mieszkańcy.
- Więc oferujesz mi kolejny niepewny układ – uśmiechnął się krzywo Su-mil, na co wskazywał jego różowy wizerunek.
Twister wzruszył ramionami.
- Czasami takie układy bywają dotrzymywane – stwierdził. – Pomyśl o tym i powiedz mi kiedy będziesz gotowy.
- Już jestem gotowy – oznajmił Su-mil, wstając. - Jak już to z pewnością przewidziałeś.
Twister uśmiechnął się pod hełmem.
- No cóż, transport już czeka.


1 2 3 (4)

OCENY UŻYTKOWNIKÓW:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,71
Liczba: 7

Użytkownik Ocena Data
Przemekk9 10 2021-03-27 00:11:25
Bednarz 10 2010-05-07 18:45:13
Kassila 9 2009-11-03 16:29:36
Lord Jabba 9 2009-01-25 11:29:36
Bubi 9 2007-03-05 00:54:45
ooryl 8 2006-06-19 12:18:36
Czysty 6 2019-03-09 23:59:29


TAGI: Opowiadanie (oficjalne) (73) Timothy Zahn (35)

KOMENTARZE (3)

  • Bednarz2010-05-07 18:54:57

    Jak dla mnie idealne. Bo co tu dużo oczekiwać po opowiadaniu. 10/10

  • Lord Jabba2009-01-25 11:29:25

    Fajne opowiadanie, ktre należy traktować jako wprowadzenie do Survivor's Quest.9/10

  • cultist2007-02-20 11:27:47

    Opowiadanie jest całkiem nieźłe

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..