Książki

The Last of the Jedi #5 A Tangled Web

Autor: Jude Watson
Oryginalny tytuł: Last of the Jedi #5: A Tangled Web
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Scholastic 2006
Przekład: ---
Okładka: John Van Fleet
Stron: 136
Cena: 5,99 USD


Recenzja Lorda Sidiousa

Gdy wspominam sobie czasy głębokiej podstawówki i język polski, wraca odwieczne pytanie „Co poeta miał na myśli?”. Nie wiem czemu, ale czytając piąty tom Last of the Jedi, właśnie to te pytanie miałem ciągle przed oczyma, a nie historię opowiadaną przez Jude Watson. Ten tom jest bez wątpienia inny niż wszystkie, ale czy lepszy? Tego niestety nie mogę powiedzieć. Cały czas mam wrażenie, że coś z tą serią jest nie tak i chyba powoli dochodzę do wniosku, że wiem co. Jude Watson nie radzi sobie przede wszystkim z klimatem narodzin Imperium, to nie jest galaktyka którą znała i wrosła. Pozbawiona sprawdzonego schematu i rozpracowanego wszechświata, autorka gubi się we własnej opowieści i właśnie tu to zagubienie widać.

Oczywiście stara się w jakiś sposób ratować samą siebie, dodając potencjalnie fajne sceny, a także nawiązują do tego, co jej najlepiej wyszło, historii Xanatosa, Granta Omegi i Sentatora Sano Sauro, ale osobiście nie wiem, co jej to dało, poza powrotem naprawdę wielu znanych z serii postaci.

Cały problem tkwi w akcji, w której Imperator wymyśla sobie z nieznanych nikomu przyczyn, że chce by Ferus Olin wykonał dla niego pewną misję. W sumie nie widzę żadnych przesłanek logicznych, dlaczego miał by to być akurat on, a już tym bardziej dziwi fakt, że właściwie lży on sobie z Palpatine’a przy samym spotkaniu. Jeśli to miała być pułapka, to może wątek rozwinie się dalej, ale przez całą książkę na próżno szukać jakiś wskazówek. Raczej odniosłem wrażenie, że Watson wpadła na pomysł, by napisać książkę, ale tym razem po stronie trochę imperialnej i przy okazji wprowadzić Vadera i potencjalny konflikt z nim w kolejnym tomie. A że wytłumaczenie tego w jakiś sensowny sposób i ubranie w słowa, nie wyszło (lub raczej wyszło jak wyszło, czyli mizernie), to już niestety inna historia.

Inną sprawą jest to, że w momencie gdy choćby w Jedi Queście Watson miała rozbicie na postaci (tam Obi-Wana i Anakina, a tu Ferusa i Trevora), to przynajmniej jeden wątek zdawał się być ciekawszy od drugiego. Tu niestety oba są wyrównane i niestety oba nudzą.

Oczywiście, jak wspomniałem są i fajne sceny, choćby przedstawienie procesu sądowego w Imperium, tak to jej naprawdę wyszło. Tyle, że to aż jeden krótki rozdzialik.

Czytając „A Tangled Web” na próżno szukać zwrotów akcji, które autorka potrafi wykorzystać, o czym świadczy seria Jedi Quest (polecam ją, naprawdę warto zainwestować w tamtą serię, o wiele bardziej, niż przeczytać tą). Liniowość i przewidywalność były już widoczne, w poprzednich tomach. Tym razem, mimo wykorzystania potencjalnie ciekawych tematów, Watson wręcz się jeszcze bardziej pogrążyła. Dla mnie dla tej serii niestety kończy się cierpliwość. Niestety mam wrażenie, że w tej materii autorka niewiele już może zrobić i naprawdę przydałaby się tu zmiana, bo póki co mamy tylko i wyłącznie zjazd z równi pochyłej. Niestety.


Wezwany przed oblicze Imperatora, Ferus Olin dostaje propozycję, nie do odrzucenia. Ma zostać tajnym agentem Palpatine’a i wyruszyć w misję, albo dwoje jego przyjaciół zostanie straconych. Olin nie ma właściwie wyboru, ale czy Imperator zdaje sobie sprawę z tego, co ma w sercu niedoszły Jedi, który chętnie zdradziłby Imperium? A co, jeśli funkcjonariuszem Imperium jest Bog Divinian, dawny wróg Olina? A we wszystkim macza palce Sano Sauro? Czy stoją oni po stronie Imperium, bo tak twierdzą, czy wręcz przeciwnie? I czy jest to strona Ferusa Olina? Ale czy Ferus odda się sprawie całym sercem, czy będzie próbował być podwójnym agentem? I czy Imperator i Vader nie zdają sobie z tego sprawy?

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 2/10
Opis świata: 5/10
Rozmowy: 4/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 2,67
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
Jedi-Lord 3 2007-03-13 21:26:19
Lord Sidious 3 2006-08-23 20:29:27
Rusis 2 2006-12-29 21:03:35

Tagi: John Van Fleet (16) Jude Watson (46) Last of the Jedi (10) Scholastic (109)

Komentarze (2)

Ksiazka gorsza od ostatniej. Nudna, przewidiwalna, schematycznya i poza tym totalnie niewiarygodna. Brak wszelkiej Logiki (jeszcze wiekszy niz w pozostalych tomach) powoduje ze, tom pianty jest jak dotond najslabszy. 3/10.

Książka do bólu schematyczna. Wydaje mi się, że 10-latek byłby w stanie wymyślić ciekawszą intrygę. Zgadzam się z Lordem, Jude źle się czuje w tej serii. Od początku źle się czuła. Brakowało jej młodego padawana to wprowadziła Trevora. Niestety dalej jej czegoś brakuje... może pomysłu na serię?

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.